- Nie Leon. My nie powinniśmy.
- Dlaczego?
- Proszę, nie naciskaj na mnie.
- No dobrze. :)
- Leon.
- Tak?
- Ale po co było to porwanie? Nie mogłeś mnie normalnie zaprosić? Ogromnie się bałam!
- Haha :D Nie Violetta. Gdybym cię zapytał, nie zgodziłabyś się. A tak chociaż miałem pewność, że będziesz. Hahaha :d - znowu zaśmiał się chłopak. Gdy się uśmiechał, śmiał, a czasami nawet mówił, w jego policzkach robiły się słodkie dołeczki. A jego oczy promieniowały szczęściem na cały świat.
- Skąd wiesz?
- A nie mówiłem. - znów się roześmiał.
- Och Leon. Ale skąd wiedziałeś?
- Czułem to. Tu w sercu - wziął moją rękę i położył ją na swoją klatkę piersiową. Położył ją na sercu. Czułam jego szybsze bicie, któro razem z moim, tworzyło muzykę, muzykę miłości. Czas się zatrzymał... - Czułem to tak, jak...
- Może coś zjemy? - przerwałam mu psując tą niezwykłą atmosferę i wyciągnęłam rękę spod jego dłoni , bo wiedziałam co chce mi powiedzieć, wiedziałam, że chce mi wyznać miłość.
- Tak, dobrze. Ale dlaczego mi przerwałaś?
- Bo jestem głodna. - powiedziałam z szerokim uśmiechem przytulając się do jego ramienia.
- Dobrze, to może.. truskawki z bitą śmietaną? - i od razu wyciągnął ręce bo jedzenie. Namoczył truskawkę w bitej śmietanie i włożył mi do ust.
Gdy już przełknęłam, powiedziałam...
- Leon!
- Jeszcze jedną? - i powtórzył tą czynność. - Smaczne?
- Tak bardzo. :) Zagraj mi jeszcze tą drugą melodię, którą przedtem grałeś.
- No dobrze, ale nie pamiętam jak to leciało. - sięgnął po gitarę i zaczął grać i śpiewać .
Podemos pintar, colores al alma,
Podemos gritar iee ee
Podemos volar, sin tener alas...
Ser la letra en mi canción,
Y tallarme en tu voz.
Gdy już skończył, zapytałam.
- Nie pamiętasz jak to leciało? Haha :D Zagrałeś i zaśpiewałeś tą piosenkę identycznie jak przedtem, a mówiłeś, że nie znasz tej piosenki.
- Bo nie znam. Gdy patrzę na ciebie melodia i słowa same się ze mnie wylewają. Jesteś moją muzyką, jesteś moim tekstem. Jesteś moją inspiracją, jesteś moim natchnieniem.
Szybko odłożył gitarę, zbliżył swoje usta do moich...
Pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek... mój pierwszy pocałunek...
To niezwykłe gdy całujesz osobę, którą kochasz. Wtedy cały świat się nie liczy... Jesteś tylko TY i ON i chcielibyście, by tak było już ZAWSZE! Zawsze i na zawsze.
Czas się zatrzymał...
Po ok. minucie...
- I jak? Było aż tak źle? - zapytała lekko śmiejąc się gdy skończyliśmy się całować.
- Leon.. - nie wiedziałam co mam powiedzieć. Czułam, że moje policzki pokryła wiśniowa czerwień. Ten pocałunek zrobił na mnie wielkie wrażenie, pozytywne! Czuję się jak w niebie. Nie, o wiele lepiej.
- Słucham, mów.
- To głupie... To mój pierwszy pocałunek, a ty pewnie całowałeś już wiele dziewczyn i...
- Nie. - przerwał mi z uśmiechem.
- Nie?
- Nie. To nie był pierwszy pocałunek dla mnie, ale oprócz ciebie, całowałem tylko jedną dziewczynę.
- Naprawdę?
- Tak. Nie całuję byle kogo. - poczułam, że kolor wiśniowych policzków był teraz bardziej intensywny. - Moje policzki też wyglądają teraz jak dojrzałe czereśnie wiszące na drzewie, które oświeca słońce? ;)
- A ja takie mam? - zapytałam znając odpowiedź.
- Tak. - zaśmiał się. - Uroczo tak wyglądasz.
- Dziękuję.
Nagle oprzytomniałam, przypomniałam sobie, że istnieje świat.!
- Leon, która godzina? - chłopak popatrzył na zegarek.
- 2:15.
- Już?! Ojejku, jak późno!
- Odwieźć cię do domu? - zapytał troskliwie, słodziak.
- Tak, tak. Pomóc ci posprzątać?
- Nie, nie trzeba. Jutro ogarnę to z Abdresem.
- Z Andresem?
- Tak. To mój najlepszy przyjaciel, a co?
- Nie nic. To jedziemy?
- Tak. Nie, chwilkę czekaj!
- O co chodzi? Coś się stało?
Chłopak nie odpowiedział. Odwiązał od ławki balony w kształcie serc, wypełnione helem, podszedł do mnie i przywiązał mi je do lewej ręki.
- Dla ciebie. - powiedział, po czym pocałował mnie w policzek.
- Och Leon, dziękuję! - teraz to ja pocałowałam go w policzek, na dowód wdzięczności.
- Więc jedziemy?
- Tak. - powiedziałam i zmierzyłam w stronę motoru.
- Poczekaj, kask.
Założył mi go i pojechaliśmy w kierunku domu.
Po pewnym czasie znaleźliśmy się pod moim mieszkaniem. Zsiadłam z motoru, zdjęłam kask.
- Dziękuję. - powiedziałam.
- Nie, to ja dziękuję. Cieszę się, że mogłem spędzić z tobą ten czas, sam na sam.
- Leon... Musze już iść.
- Do zobaczenia. - zszedł szybko z motoru i trzymając już wcześniej zdjęty kask w ręce, ucałował mnie w policzek.
- Dobranoc.
- Śnij o mnie.
- Weszłam do domu. Usłyszałam jak po jakimś czasie, motor rusza. Po cichu poszłam do pokoju, wszyscy spali. Na szczęście. Weszłam do pokoju.
- Och Leon. Leon, Leon, Leon... Tak mocno go kocham! - ściągnęłam balony i przywiązałam je do nóżki od stolika nocnego. I wtedy spostrzegłam. - O nie, nadal mam Leon kurtkę... - ściągnęłam ją, przytuliłam się do niej i powąchałam ją. Poczułam cudowny zapach jego drogich perfum. Położyłam się na łóżku i zasnęłam z jego kurtką w ramionach, a nade mną unosiły się lekko sercowe balony...
Rano:
- Violetta! Violetto! Wstawaj! - ktoś krzyknął zza drzwi. - Violetto wchodzę! Violetta wstawaj! Violu! - to był tata.
- Oj tato, chcę spać.
- Violetta jest już jedenasta! Wstawaj! - podszedł bliżej łóżka, na którym leżałam. - Chwila, co ty masz w rękach?
- Co? - zapytałam i wtedy sobie przypomniałam, kurtka Leona...
- Violetta to jest męska, skórzana kurtka! Skąd ją masz? Violetta co ty robiłaś w nocy?! Możesz mi wytłumaczyć?!
___________________________________________________________________
Rozdziały na razie bez gifów i zdj bo nie znalazłam odpowiednich ;oo a jeden miałam w głowie do zrobienia i dupa :( ale ok :)
wczoraj było najwięcej jak dotąd odwiedzin na blogu co mnie przeogromnie ucieszyło, a dokładnie było 230 WYŚWIETLEŃ w ciągu wczorajszego dnia :)
WOW, emocje xD ;3
DZIĘKUJĘ SERDECZNIE ♥ ale jednak wciąż zeroo komentarzy :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz