KURSOR

Animated Rainbow Nyan Cat

piątek, 14 lutego 2014

5. Porwanie

 - Aaaaaaa! - zaczęłam krzyczeć. - Pomocy! Ratunku! Aaaaa! Ludzie pomóżcie mi! Ktoś na mnie napadł!
 W tej chwili czyjaś ręka zatkała mi usta, tak dokładnie, że nie mogłam nic wykrzyczeć ani powiedzieć. Próbowałam ugryźć tego kogoś, jakoś się bronić, ale nic z tego. Ten ktoś był o wiele ode mnie silniejszy, a strach mnie kompletnie sparaliżował. Strasznie się boję. Ktoś mnie porywa, a ja nie jestem w stanie nic z tym zrobić.
 Poczułam jak ktoś zakłada mi na głowę kask, jednak jedną ręką ciągle przytrzymuje mi usta i dociska mnie do ogrodzenia bym nie uciekła.
 - A teraz zrobisz to, ci ja ci każę, albo będzie źle z tobą i z  twoją rodziną. - jakiś mężczyzna powiedział to nieznanym mi głosem. Po głowie zaczęły chodzić mi najgorsze myśli. Co robić?!
 - Dobrze, ale proszę nie rób nam krzywdy. - powiedziałam gdy wziął dłoń z moich ust.
 - Zobaczymy, ale masz nie krzyczeć i się nie opierać.  - ton tego zdecydowanego głosu mnie przerażał.
 - Okey. - powiedziałam, choć chciałam wołać o pomoc ze wszystkich swoich sił.
 - Siadaj na motor. - powiedział chłopak w kasku, ale teraz jego głos zabrzmiał dziwnie znajomo.
 - Chwila, czy my się nie znamy? - zapytałam.
 - Nie! Wsiadaj na motor! - powiedział głośniej.
 Wystraszyłam się jeszcze bardziej, więc posłusznie wykonałam polecenie. Jaka ja jestem głupia. I po co o to pytałam? Wsiadłam na motor. Po chwili chłopak usiadł przede mną.
 - Złap mnie w pasie. - objęłam go. Nagle przypomniałam sobie, że jestem w piżamie.
 - Ej, chwila. Jestem w piżamie.
 - Nieważne! - odpowiedział z obojętnością i w tej chwili ruszył.
 Po ok. 5 min. drogi zapytałam.
 - Ale czy my się na pewno nie znamy?
 - Stul twarz! Albo za to zapłacisz! - krzyknął kierowca. - Nie znasz mnie! Nigdy mnie nie widziałaś! Czy ty się w końcu zamkniesz?!
 Bardzo się przeraziłam, widocznie mocno wkurzyłam mężczyznę, lepiej już nie będę się odzywać i spróbuję się opanować, chociaż będzie to bardzo trudne... Lepiej, by nic mi się ni stało, mi, a szczególnie mojej rodzinie. Nie, to nie może być ktoś kogo znam. Nikt z moich znajomych tak się nie zachowuje. Widać mówi on prawdę.
 Po ok. 10 minutach wjechaliśmy w bardzo ciemną ulicę. Ten mrok sprawił, że chłód jeszcze bardziej mnie dotknął. Ale siedziałam dalej w krótkiej piżamie nie odzywając się.
 Nie świeciły się tu żadne światła i latarnie, nic kompletnie, ciemno i głucho naokoło. Chociaż.. Jedyne co dawało światło to światła motoru i jakiś oddalony punkt. A dźwięk? Tylko silnik motoru, woda, tak woda, chyba płynie obok jakiś strumień albo rzeka i moje szczerkanie zębów ze strachu i z zimna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz