KURSOR

Animated Rainbow Nyan Cat

piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 5

 - Co tu robisz ?- pytam. Nie odpowiada, bo podchodzi Lodovica i Jorge.
- Lodo, to jest właśnie Carter. Carter, to moja najwspanialsza przyjaciółka Lodovica, a tamten chłopak to Jorge. - przedstawiam ich sobie. - To może usiądziemy ?
Siadamy do stolika. Zapada cisza. Pierwszy odzywa się Jorge.
 - Kath, może opowiesz mi coś o sobie ? Bo nic o tobie nie wiem.
 - Hmmm. Jasne. Urodziłam się w Rzymie. Lodovicę znam od urodzenia. Jest dla mnie jak starsza siostra. Gdy przeprowadzałam się do Barcelony, rodzina Lodo przeniosła się tam razem z nami, bo wiedzieli, że nie mogą nas rozdzielić. W obu tych miastach mam domy. Barcelona i Rzym są bardzo bliskie mojemu sercu. Przeżyłam tam wiele wspaniałych lat. Po przeniesieniu się do Buenos Aires poznałyśmy Candelarię i Albę. Kilka lat temu zaczęłam szkołę średnią w Londynie. Po wakacjach zaczynam ostatni rok. W Londynie mieszka również moja babcia. Podczas tych wakacji zamierzam jeszcze odwiedzić Rzym i Barcelonę, a tam...
 - Nas też zamierzałaś odwiedzić Kath, czy ominąć szerokim łukiem ? - słyszę z tyłu bardzo dobrze znany mi głos. Odwracam się.
 - Ethan ? - nie mogę uwierzyć własnym oczom. - Co ty tutaj robisz ? - podbiegam do przyjaciela.
 - Nie tylko Ethan tutaj jest ślicznotko. - patrzę za plecy chłopaka.
Nie wieżę. Ja chyba śnię. Cały zespół. Ethan, Remmy,Damien no i Axel.
 - Nie wieżę ! Chłopaki ! Co wy tutaj robicie ? Kiedy przylecieliście ?
 - Nie wszystko na raz Kath. - śmieje się Damien, któremu jak zwykle, blond grzywka z czarnymi pasemkami opada na czoło.
 Wszyscy wyglądają tak jak ich zapamiętałam.
Ethan i Damien, czyli ,, bliźnięta jing i jang ", całkowite przeciwieństwa, które idealnie ze sobą współgrają. Ethan ma czarne włosy z blond pasemkami, a Damien blond z czarnymi pasemkami. Z ubraniami jest podobnie jak z włosami. Gdy jeden ma białą kurtkę, drugi ma czarną, i tak w kółko, ale ich twarze i sylwetki są identyczne. Ten sam nos, te same czerwone usta, te same zielone oczy, które okalają czarne rzęsy. W zespole, Ethan gra na basie, a Damien na perkusji.
 Remmy z pięknymi brązowymi lokami, sięgającymi do szyi i tymi wielkimi, niebieskimi oczami wygląda po prostu słodko. Na co dzień woli koszule, niż skórzane kurtki, które ubiera tylko na potrzeby zespołu. Zawsze uśmiechnięty i troskliwy o swoją dziewczynę Elen. Gra na keyboardzie.
 No i Axel. Najtrudniejszy charakter. Tylko mi się udało tak naprawdę go poznać. Mamy za sobą długą wspólną historię, z nie za bardzo szczęśliwym zakończeniem. Grzywka czarna jak noc, opada mu na lewe oko. Niebieskie niczym szafir oczy spoglądają na mnie z troską, miłością i nienawiścią jednocześnie. W prawym kąciku dolnej wargi ma srebrnego kolczyka. Pełne, czerwone wargi, unoszą się w delikatnym półuśmiechu. Przez obcisłą, czarną koszulkę, widzę zarys pięknie wyrzeźbionego torsu. Na bluzkę ma założoną czarną skórzaną kurtkę. No i oczywiście do kompletu czarne spodnie i czarne glany.
 - Cześć aniołku.- mówi tak cicho, że ledwo go słyszę.
Tylko on tak do mnie mówił. Nagle, po prostu zapominam o przyjaciółce, Jorge, zespole, nawet moim chłopaku. Podbiegam do niego ze łzami w oczach i wtulam się w jego koszulkę. Wszystkie wspomnienia wracają. Pierwsze spotkanie, chwile spędzone razem. Tylko Lodovica wie o co chodzi. Do niej miałam i mam największe zaufanie.
 Czuję, że tusz spływa mi po twarzy. Dalej przytulam Axela, a jego ramiona wtulają mnie jego tors. Jestem przy nim taka malutka. Przewyższa mnie o półtorej głowy.
 Nie wiem ile czasu tak stoimy. Może kilka minut, a może kilka godzin. Kto wie. Przy Axelu nie liczę czasu. Czuję na ramieniu delikatną dłoń przyjaciółki.
 - Chodź. Wyjdziemy stąd na chwilę. Musisz ochłonąć. - szepcze mi do ucha Lodovica.
Kiwam głową, powoli odrywając się od chłopaka. Ostatni raz patrzę w smutne oczy Axela i idę za czarnowłosą w stronę łazienki.

Rozdział 4

  - To wygląda naprawdę wspaniale ! - dotykam z westchnieniem moich włosów. - Dziękuję pani Comello.
 - Nie ma za co Kathrine. Ślicznie w nich wyglądasz. No to śmigajcie dziewczyny. Pewnie Candelara i Alba już na was czekają.
Lodovica ciągnie mnie za rękę.
 - W takim razie idziemy. Grazie mamo !
Schodzimy do garażu i wsiadamy do czerwonego mercedesa. Jedziemy ulicą, słuchając muzyki. Podjeżdżamy pod bajecznie oświetlony klub ,, Fantastic". Przed lokalem dostrzegamy przyjaciółki. Podchodzimy do nich.
 - Czego nie jesteście w środku. - pyta Lodovica.
Alba wzdycha i odpowiada.
 - Dostałyśmy telefon. Musimy już lecieć.
 - Myślałam, że spędzimy trochę czasu razem. Tak dawno się nie widziałyśmy. - mówię.
 - My też, ale co poradzić. Wrócimy pewnie w drugiej połowie wakacji. Do zobaczenia. - Candelaria przytula mnie.
Żegnamy się, a potem wchodzimy do środka. Błądzimy po sali, szukając stolika.
 - Kath, Lodo! Tutaj! - odwracamy się. Jorge siedzi na skórzanej sofie niedaleko sceny. Idziemy w jego stronę. Siadamy.
 - A gdzie Cande i Alba ?
Lodovica odpowiada mu. Patrzę na Jorge.
 - Idę po coś do picia. Chcesz coś ?
Dopiero po chwili dociera do mnie pytanie dziewczyny.
 - Tak. Wszystko jedno co.
Odchodzi w stronę barku. Rozglądam się po klubie. Mnóstwo ludzi. Na scenie pustka. Chyba na razie nikt nie ma odwagi na nią wyjść i zaśpiewać.Jorge podąża za moim wzrokiem.
 - Chcesz zaśpiewać ? - pyta.
Kręcę głową. O nie, nie wyjdę na scenę. Chyba nie zauważył mojego protestu, bo ciągnie mnie w stronę sceny. Podaje mi mikrofon i wypycha na scenę. Słyszę znajomą muzykę. Jedna z moich ulubionych piosenek, które napisałam z Lodovicą po hiszpańsku. Skąd ona się tu wzięła ? Po chwili mam odpowiedź. Przyjaciółka stoi z Jorge przy koło DJ'a.
                         
                                                     Ese sentimiento
                                                     Sensación llena de emoción
                                                     Siento la alegria que me provoca esta canción
                                                     Oye mi corazón como se acelera
                                                     Cuando el publico espera
                                                     No!
                                                     Nada me va a parar!
                                                    Que suba el telón chicas comienza la función!

                                                    Las luces
                                                    Los flashes
                                                    La musica sera la clave...
                                                   Applausos
                                                   En un momento
                                                   Nuestra voz va a tocar el cielo!

                                                   Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                                   A-a alcancemos las estrellas!
                                                   Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                                   A-a alcancemos las estrellas!

                                                  Peinarse y maquillarse
                                                  Los nervios a flor de piel
                                                  Es en el escenario
                                                  Donde mi sueńos veo nacer...
                                                  Oye mi corazón como se acelera
                                                  Cuando el publico espera
                                                  No!
                                                  Nada me va a parar!
                                                  Que suba el telón chicas comienza la función!

                                                  Las luces
                                                  Los flashes
                                                  La musica sera la clave...
                                                 Applausos
                                                 En un momento
                                                 Nuestra voz va a tocar el cielo!

                                                 Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                                 A-a alcancemos las estrellas!
                                                 Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                                 A-a alcancemos las estrellas!
                                                V-a-a-a-a
                                                A-a-a...
                                                Va empezar la fiesta
                                                A-a-a-a!
                                                A-a alcancemos las estrellas!

                                               Yo quiero tocar...
                                               Yo quiero ganar...
                                               Cada corazón que me llegue a escuchar
                                               Nuestro sueńos hacerlos realidad
                                               La cima alcanzar
                                               Preparenze el show va empezar

                                               Las luces
                                               La musica sera la clave...
                                              Applausos

                                              Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                              A-a alcancemos las estrellas!
                                              Va-a-a-a a empezar la fiesta
                                              A-a alcancemos las estrellas!


 W sali rozbrzmiewają oklaski. Patrzę na przyjaciół. Są zachwyceni. Schodzę ze sceny.
 - To było niesamowite ! - Lodo przytula mnie. Odwzajemniam uścisk.
 - Tak, to było wspaniałe skarbie. - słyszę za plecami znajomy głos. Odwracam się i podbiegam do niego.
Całuję go.
 - Cześć Carter. - mruczę.

Rozdział 3

  - Gdzie ona jest ? - Lodovica przeszukuje półki.
Siedzę na fotelu i patrzę na zakłopotaną przyjaciółkę.
 - Lodo, nie musisz szukać tej sukienki. Mogę pojechać do domu i coś sobie znaleźć.
Kręci głową przecząco.
 - I tak miałam ci ją oddać. Nie pasuje mi.
Jesteśmy same w pokoju Lodovici. Candelaria i Alba pojechały do siebie, żeby się przygotować na imprezę.
 - Co jest w tej sukience nie tak ? - pytam.
 - Jest na mnie za mała. A tak w ogóle to na tobie lepiej by leżała, bo jesteś ode mnie chudsza, niższa i ładniejsza.
Spoglądam w lustro. Wycieniowane, w kolorze jasnego brązu włosy sięgają mi do połowy pleców, grzywka na bok, duże oczy w kolorze czekolady ( jak mawia Lodovica ) okala wachlarz czarnych, grubych rzęs, ciemne brwi są idealnie wyrównane. Cande i Lodo przewyższają mnie o głowę, natomiast Alba o pół głowy. Moje ciało jest dla mnie wspaniałe. Drobne, ale za to kobiece.
 - Znalazłam ! - krzyczy czarnowłosa.
Podaje mi czarną sukienkę, wykonaną z delikatnego, cienkiego materiału. Sukienka sięga mi przed kolano. Delikatny dekolt, kołnierzyk ozdobiony małymi diamencikami.
 Lodovica rzuca mi buty. Czarne koturny. Przebieram się.
 - Jak wyglądam ? - pytam.
 - Olśniewająco !
Przyjaciółka szuka czegoś dla siebie, a ja w tym czasie maluję paznokcie na ciemny fiolet, podkreślam oczy kredką i rozczesuję włosy.
 - Wyglądasz bosko. - komentuje dziewczyna. Spoglądam w jej kierunku. Czarna, świecąca tunika na ramiączka, sięga jej do połowy ud. Do tego srebrne leginsy i białe baletki. Ciemne, długie włosy związała w kok, a usta pomalowała czerwoną pomadką.
 - Wow, Lodo. Prezentujesz się cudownie. - mówię i podbiegam do przyjaciółki.
 - Kath, mamy jeszcze sporo czasu. Może chcesz przejrzeć moje nowe piosenki ?
 - Jasne !
Podaje mi kartkę.
                               Un altro sogno infranto che non dà speranza, ma
                                Io non mi arrendo, non mi arrendo

                               Anche se il mondo va così
                               Il mondo mio continua e non mi arrendo
                               Non avrà fine ora quel che c'è intorno a me
                               Perché io vivo come se tutto è possibile

                               Io viaggerò nell'universo
                               E rivivrò attraverso i sogni miei, i sogni miei
                               Perché io viaggerò nell'universo
                               Ritroverò quello che ho perso
                              Giuro che lo farò

                              Se la mia vita fosse un film,
                              Lo guarderei soltanto per capire, capire
                             Gli errori che si fanno
                             Se ci sei dentro non li puoi sentire, sentire
                             Tornerei indietro, ora un modo troverò
                             Cancellerò tutto quanto per ricominciare

                             Io viaggerò nell'universo
                             E rivivrò attraverso i sogni miei, i sogni miei
                             Perché io viaggerò nell'universo
                            Ritroverò quello che perso
                            Giuro che lo farò

                            Non avrà fine ora quel che c'è intorno a me
                            Perché io vivo come se tutto è possibile

                            Io viaggerò nell'universo
                            E rivivrò attraverso i sogni miei, i sogni miei
                            Perché io viaggerò nell'universo
                            Ritroverò quello che perso                             

                            Giuro che lo farò

 Wspaniała. Moja przyjaciółka zawsze miała zdolność do pisania pięknych piosenek.
Czuję jej wzrok na sobie.
 - Ta piosenka jest świetna. Co się mi tak przyglądasz ?
 - Ładnie byś wyglądała, jakbyś miała ombre. Taki blond dodał by ci tylko uroku. Idziemy do mojej mamy ?
Zastanawiam się. W sumie to na serio ładnie bym wyglądała.
 - Idziemy. - śmieję się do niej.
Łapie mnie za ramię i wychodzimy z pokoju.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
 Wygląd głównej bohaterki to wygląd wokalistki zespołu Against The Current - Chrissy Costanzy.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdział 2

  Jedziemy do mojego domu. Nagle dzwoni mój telefon.
 - Halo ? - mówię.
 - Hej Kath ! To ja, Lodovica. - słyszę głos w słuchawce.
 - Lodovica ?! Co u ciebie ?
 - To teraz najmniej istotne. Wróciłaś już ? - pyta.
Zaniemówiłam. Co ona kombinuje ?
 - W Buenos Aires. Czemu pytasz ?
W słuchawce zapada cisza. Mam zamiar się odezwać, gdy słyszę głos przyjaciółki.
 - Wpadniesz do naszego ulubionego parku ?
 - Nie jestem sama. Jest ze mną Carter. - mówię. Dużo razy opowiadałam przez telefon dziewczynom o nim, lecz nie miały okazji go poznać.
 - Oh. No cóż, będzie musiał znaleźć sobie zajęcie, bo dziś cę porywamy. Do zobaczenia. Przyjdź o piętnastej pod fontannę.
Rozłącza się. Opowiadam Carterowi co mówiła Lodovica.
 - Spędź trochę czasu z przyjaciółkami. Ja podrzucę twoje rzeczy do domu i pojadę się rozpakować, a później coś wymyślę.
 - Dobrze.- zbliżam swoją twarz do jego twarzy.
 - Będę tęsknił. - całuje mnie.
Jak ja go kocham. Podjeżdżamy pod park. Żegnam się z Carterem i wychodzę z taksówki. Świeże powietrze owiewa mi twarz. Tęskniłam za tym słońcem, delikatnym powietrzem i tym miastem. Ale jeszcze bardziej tęsknię za Barceloną. Moje alter-ego wymierza mi siarczysty policzek. Nie mogę myśleć o tamtych czasach. Tamtych wakacjach i tamtym chłopaku.
  Robi mi się gorąco w mojej koszuli w czarno-czerwoną kratę, więc zdejmuję ją. W białym podkoszulku czuję się o wiele lepiej. Jakie to szczęście, że na lotnisku zdążyłam związać włosy w kok i założyć moją kochaną bandamkę. Koszulę przewiązuję w pasie. Mam jeszcze trochę czasu do spotkania z dziewczynami. Postanawiam przejść się po parku.
  Przechodzę obok drzew, pomiędzy którymi, kiedyś spacerowałam z Lodovicą, Candelarią i Albą. Tyle chwil w jednym miejscu. Jestem niedaleko fontanny. Zauważam na krawędzi fontanny niebieską kartkę. Czytam.
                                  ,, POPATRZ W  PRAWO."
Patrzę w wskazanym kierunku. Moja twarz się rozpromienia. Moje przyjaciółki stoją z kolorowymi balonami i wielkim napisem ,, Witaj w domu, Kathrine ! . Podbiegam do nich i przytulam każdą z osobna.
 - Kochane moje wariatki! - krzyczę ze śmiechem.
 - Ostatnio cię widziałyśmy w tamtym roku, więc postanowiłyśmy cię przywitać. - mówi Alba.
 - Musimy się szykować na imprezę. - oznajmiła Candelaria patrząc na zegarek.
Rude, kręcone włosy ze złotymi przebłyskami opadają długimi kaskadami na plecy, a piegi na policzkach są wyraziste.
 - Najpierw muszę odebrać słuchawki, które zostawiłam u przyjaciela na motocrosie. - wzdycha Alba poprawiając czarną burzę loków.
 - No to idziemy. Nie ma czasu do stracenia. - uśmiecham się.
Idziemy przez park, rozmawiając o tym się zdarzyło, gdy mnie nie było. Obiecuję im podczas rozmowy, że jutro poznają Cartera. Po chwili słyszę ryk motorów. Alba wskazuje gdzie mamy iść. Otwiera przejście.
Wchodzimy. Podchodzę bliżej barierki by móc obejrzeć trening. Oglądam, ale nie widzę za dobrze.Wspinam się na pierwszy szczebel ogrodzenia, drugi. Wychylam się. Niestety za bardzo, bo już po chwili znajduję się na torze. Jestem zbyt sparaliżowana strachem, by się ruszyć. Jeden z zawodników zeskakuje z motocykla i przyciska mnie do ziemi. Maszyny przeskakują nad nami. Podnoszę się. Mój wybawiciel zdejmuje kask.
 - Kathrine ? Co ty tutaj robisz ?- Jorge patrzy na mnie ze zdumieniem. Nie mogę wydobyć słowa.
 - Prze... Przepraszam. Za bardzo wychyliłam się za barierkę. Przyszłam z przyjaciółkami. Alba chce odebrać słuchawki od znajomego.
Marszczy brwi.
 - Alba ? Alba Navarro ? - pyta.
Przytakuję.
 - Znasz ją ?

Uśmiecha się szeroko.
 - Przyszła do mnie odebrać słuchawki.
Zamieram. Jorge to przyjaciel Alby ? Chłopak wstaje z piachu i pomaga mi się podnieść. Zabiera motocykl i wychodzimy ramię w ramię z toru. Od razu podbiegają do nas wystraszone dziewczyny.
 - Nic ci nie jest ? – pyta Lodovica.
Kręcę głową.
 - Widzę, że już się poznaliście.- mówi Alba.
 -  Jakieś, kilka godzin temu.- odpowiada Jorge i puszcza do mnie oczko. Rumienię się.
 - Zaraz przyniosę twoje słuchawki. – dodaje chłopak i rusza do namiotu.
Zostajemy same.
 - Czego nie powiedziałaś, że go znasz? – pyta z wyrzutem Candelaria.
Wywracam oczami.
- Cande, poznałam z pięćdziesięciu chłopaków w Anglii no i jego na lotnisku. Mam ci się ze wszystkiego spowiadać ? Kogo poznałam, z kim się spotykałam, co jadłam? Zresztą Carter też nic nie wie.
 - Nie powiedziałaś własnemu chłopakowi ? – wtrąca się Lodovica.
 - Nie widzę powodu dla którego miałabym mu powiedzieć.
Milkniemy, b nadchodzi Jorge.
 - Następnym razem pamiętaj, gdzie zostawiasz rzeczy Alba. A może pójdziemy do klubu karaoke ?
 - Właśnie się tam wybieramy, tylko nie wiem jak długo zostanę tam z Albą, bo wyjeżdżamy do Paryża, więc gdy dostaniemy telefon to musimy lecieć.- wyznaje Candelaria.
 - No to widzimy się na miejscu.
Żegnamy się i wychodzimy. Za kilka godzin znowu go spotkam, ale czy to będzie fair wobec Cartera?


piątek, 28 marca 2014

9. Kurtka

 - Yyy... Tato... - kompletnie nie wiem co mówić.
 - A te balony?! Od kogo je masz i czemu są w kształcie serca?
 - Tato uspokój się.
 - Jak mam się uspokoić, skoro spałaś z kurtką jakiegoś chłopaka, a nad tobą wiszą balony serca.
 - Tato, te balony sama wczoraj kupiłam. - skłamałam.
 - A kurtka? Jak to wytłumaczysz? Czyja to jest kurtka? Violetta dostaniesz szlaban! Nie będziesz nigdzie wychodzić!
 - Tato!
 - German! Co ty się dzieje? - do pokoju weszła Angie.
 - To skandal! Violetta spała z kurtką jakiegoś chłopaka w ramionach!

sobota, 22 lutego 2014

8. Och Leon...

 - Nie Leon. My nie powinniśmy.
 - Dlaczego?
 - Proszę, nie naciskaj na mnie.
 - No dobrze. :)
 - Leon.
 - Tak?
 - Ale po co było to porwanie? Nie mogłeś mnie normalnie zaprosić? Ogromnie się bałam!
 - Haha :D Nie Violetta. Gdybym cię zapytał, nie zgodziłabyś się. A tak chociaż miałem pewność, że będziesz. Hahaha :d - znowu zaśmiał się chłopak. Gdy się uśmiechał, śmiał, a czasami nawet mówił, w jego policzkach robiły się słodkie dołeczki. A jego oczy promieniowały szczęściem na cały świat.
 - Skąd wiesz?
 - A nie mówiłem. - znów się roześmiał.
 - Och Leon. Ale skąd wiedziałeś?
 - Czułem to. Tu w sercu - wziął moją rękę i położył ją na swoją klatkę piersiową. Położył ją na sercu. Czułam jego szybsze bicie, któro razem z moim, tworzyło muzykę, muzykę miłości. Czas się zatrzymał... - Czułem to tak, jak...
 - Może coś zjemy? - przerwałam mu psując tą niezwykłą atmosferę i wyciągnęłam rękę spod jego dłoni , bo wiedziałam co chce mi powiedzieć, wiedziałam, że chce mi wyznać miłość.
 - Tak, dobrze. Ale dlaczego mi przerwałaś?
 - Bo jestem głodna. - powiedziałam z szerokim uśmiechem przytulając się do jego ramienia.
 - Dobrze, to może.. truskawki z bitą śmietaną? - i od razu wyciągnął ręce bo jedzenie. Namoczył truskawkę w bitej śmietanie i włożył mi do ust.
 Gdy już przełknęłam, powiedziałam...
 - Leon!
 - Jeszcze jedną? - i powtórzył tą czynność. - Smaczne?
 - Tak bardzo. :) Zagraj mi jeszcze tą drugą melodię, którą przedtem grałeś.
 - No dobrze, ale nie pamiętam jak to leciało. - sięgnął po gitarę i zaczął grać i śpiewać .

Podemos pintar, colores al alma,
Podemos gritar iee ee
Podemos volar, sin tener alas...
Ser la letra en mi canción,
Y tallarme en tu voz.



Gdy już skończył, zapytałam.
 - Nie pamiętasz jak to leciało? Haha :D Zagrałeś i zaśpiewałeś tą piosenkę identycznie jak przedtem, a mówiłeś, że nie znasz tej piosenki.
 - Bo nie znam. Gdy patrzę na ciebie melodia i słowa same się ze mnie wylewają. Jesteś moją muzyką, jesteś moim tekstem. Jesteś moją inspiracją, jesteś moim natchnieniem.
 Szybko odłożył gitarę, zbliżył swoje usta do moich...
 Pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek... mój pierwszy pocałunek...
 To niezwykłe gdy całujesz osobę, którą kochasz. Wtedy cały świat się nie liczy... Jesteś tylko TY i ON i chcielibyście, by tak było już ZAWSZE! Zawsze i na zawsze.
 Czas się zatrzymał...
 Po ok. minucie...
 - I jak? Było aż tak źle? - zapytała lekko śmiejąc się gdy skończyliśmy się całować.
 - Leon.. - nie wiedziałam co mam powiedzieć. Czułam, że moje policzki pokryła wiśniowa czerwień. Ten pocałunek zrobił na mnie wielkie wrażenie, pozytywne! Czuję się jak w niebie. Nie, o wiele lepiej.
 - Słucham, mów.
 - To głupie... To mój pierwszy pocałunek, a ty pewnie całowałeś już wiele dziewczyn i...
 - Nie. - przerwał mi z uśmiechem.
 - Nie?
 - Nie. To nie był pierwszy pocałunek dla mnie, ale oprócz ciebie, całowałem tylko jedną dziewczynę.
 - Naprawdę?
 - Tak. Nie całuję byle kogo. - poczułam, że kolor wiśniowych policzków był teraz bardziej intensywny. - Moje policzki też wyglądają teraz jak dojrzałe czereśnie wiszące na drzewie, które oświeca słońce? ;)
 - A ja takie mam? - zapytałam znając odpowiedź.
 - Tak. - zaśmiał się. - Uroczo tak wyglądasz.
 - Dziękuję.
 Nagle oprzytomniałam, przypomniałam sobie, że istnieje świat.!
 - Leon, która godzina? - chłopak popatrzył na zegarek.
 - 2:15.
 - Już?! Ojejku, jak późno!
 - Odwieźć cię do domu? - zapytał troskliwie, słodziak.
 - Tak, tak. Pomóc ci posprzątać?
 - Nie, nie trzeba. Jutro ogarnę to z Abdresem.
 - Z Andresem?
 - Tak. To mój najlepszy przyjaciel, a co?
 - Nie nic. To jedziemy?
 - Tak. Nie, chwilkę czekaj!
 - O co chodzi? Coś się stało?
 Chłopak nie odpowiedział. Odwiązał od ławki balony w kształcie serc, wypełnione helem, podszedł do mnie i przywiązał mi je do lewej ręki.
 - Dla ciebie. - powiedział, po czym pocałował mnie w policzek.
 - Och Leon, dziękuję! - teraz to ja pocałowałam go w policzek, na dowód wdzięczności.
 - Więc jedziemy?
 - Tak. - powiedziałam i zmierzyłam w stronę motoru.
 - Poczekaj, kask.
  Założył mi go i pojechaliśmy w kierunku domu.
  Po pewnym czasie znaleźliśmy się pod moim mieszkaniem. Zsiadłam z motoru, zdjęłam kask.
 - Dziękuję. - powiedziałam.
 - Nie, to ja dziękuję. Cieszę się, że mogłem spędzić z tobą ten czas, sam na sam.
 - Leon... Musze już iść.
 - Do zobaczenia. - zszedł szybko z motoru i trzymając już wcześniej zdjęty kask w ręce, ucałował mnie w policzek.
 - Dobranoc.
 - Śnij o mnie.
 - Weszłam do domu. Usłyszałam jak po jakimś czasie, motor rusza. Po cichu poszłam do pokoju, wszyscy spali. Na szczęście. Weszłam do pokoju.
 - Och Leon. Leon, Leon, Leon... Tak mocno go kocham! - ściągnęłam balony i przywiązałam je do nóżki od stolika nocnego. I wtedy spostrzegłam. - O nie, nadal mam Leon kurtkę... - ściągnęłam ją, przytuliłam się do niej i powąchałam ją. Poczułam cudowny zapach jego drogich perfum. Położyłam się na łóżku i zasnęłam z jego kurtką w ramionach, a nade mną unosiły się lekko sercowe balony...
 Rano:
 - Violetta! Violetto! Wstawaj! - ktoś krzyknął zza drzwi. - Violetto wchodzę! Violetta wstawaj! Violu! - to był tata.
 - Oj tato, chcę spać.
 - Violetta jest już jedenasta! Wstawaj! - podszedł bliżej łóżka, na którym leżałam. - Chwila, co ty masz w rękach?
 - Co? - zapytałam i wtedy sobie przypomniałam, kurtka Leona...
 - Violetta to jest męska, skórzana kurtka! Skąd ją masz? Violetta co ty robiłaś w nocy?! Możesz mi wytłumaczyć?!


___________________________________________________________________
Rozdziały na razie bez gifów i zdj bo nie znalazłam odpowiednich ;oo a jeden miałam w głowie do zrobienia i dupa :(  ale ok :)
wczoraj było najwięcej jak dotąd odwiedzin na blogu co mnie przeogromnie ucieszyło, a  dokładnie było 230 WYŚWIETLEŃ w ciągu wczorajszego dnia :)
WOW, emocje xD ;3
DZIĘKUJĘ SERDECZNIE ♥ ale jednak wciąż zeroo komentarzy :( 

piątek, 21 lutego 2014

7. Oczywiście... Diego...

 - Co? - powiedział chłopak.
 - Ymm...
 - Jaki Diego? Nie wierzę... - i teraz dopiero zobaczyłam dokładnie jego twarz.
 - Leon! Przepraszam!
 - Nie, wiesz co, nie masz za co. Może lepiej odwiozę cię do domu. - powiedział ze zrezygnowaniem.
 - Nie, nie! Stój! - krzyknęłam i podbiegłam do niego. Rzuciłam mu się na szyję. - Zostań. Rozmazało mi się w oczach i dlatego nie mogłam dokładnie zobaczyć kim jesteś.
 - Haha, skoro tak bardzo prosisz. - zaśmiał się. - odsunęłam się od niego.
 - To jest na prawdę takie śmieszne? To dlatego, że rozmazują mi się jeszcze oczy po tej opasce.
 - Więc nie chcesz by to był Diego?
 - Niee...
 - To dobrze, bo wiesz, on chodzi z Ludmilą.
 - Tak wiem... Chwila... To ty znasz Diego?
 - Tak, to mój kolega, dobry kolega. Widzę, że ty też go znasz.
 - Ooo. Tak, znam go. Ale nie mówmy o nim. To wszystko dla mnie? - spojrzałam na romantyczne otoczenie.
 - Tak. Podoba ci się? - powiedział Leon takim głosem, który mnie zawsze pociągał. Chociaż znam go od niedawna, to dobrze znam ten głos, uwodzicielski głos, którym mówi tylko do mnie.
 - Tak! Tu jest cudownie! - wstałam i znowu zaczęłam się rozglądać, podziwiając tą romantyczną atmosferę. I wtedy oprzytomniałam. Miałam oddalić się od Leona. A co ja robię?! To Lara ma się do niego zbliżyć. nie ja! Co mam zrobić?! - Ale po co to? - zapytałam.
 - To dla ciebie.
 - Tak wiem, ale po co? - zapytałam znowu psując całą atmosferę.
 - Jeszcze nie zrozumiałaś? - oczywiście, że zrozumiałam! Spodobałam się Leonowi i to z wzajemnością, ale nie mogę tak postępować. To nie fair w stosunku do Lary. - Zimno ci? - Nie czekając na odpowiedź zdjął kurtkę i założył mi na ramiona. - Usiądź. - Zaczęłam się oddalać, by przycupnąć tam gdzie wcześniej. - Nie, Violetta, usiądź obok mnie.
 - OK. - Powiedziałam wkładając ręce w kurtkę.
 Leon wziął gitarę leżącą obok niego i zaczął śpiewać i grać piosenkę.

Es por lo momentos que parezco invisible
Y solo yo entiendo lo que me hiciste
Mirame bien, dime quien es el mejor

Cerca de ti, irresistible
Una actuacion, poco creible
Mirame bien, dime quien es el mejor

Hablemos de una vez
Yo te veo pero tu no ves
En esta historia todo esta al reves
No me importa esta vez
Voy Por Ti , Voy..
Hablemos de una vez
Siempre cerca tuyo estare
Aunque no me veas mirame,
No me importa esta vez
Voy Por Ti
Voy Por Ti
Voy Por Ti
Voy Por Ti



 - I jak? - zapytał?
 - Och Leon, było cudownie. Piękna piosenka. Sam ją napisałeś?
 - Tak, sam. Gdy śpiewam dla ciebie na pewno brzmi jeszcze lepiej. - powiedział romantycznie, po chwili zaśmiał się, a ja się zarumieniłam.
 - Mm, jak nazywa się ta piosenka?
 - Voy por ti.
 - Świetna! Cudownie śpiewasz i grasz. - Leon się uśmiechnął.
 W tej chwili chłopak zaczął znów coś grać, tym razem inną melodię.

Podemos pintar, colores al alma,
Podemos gritar iee ee
Podemos volar, sin tener alas...
Ser la letra en mi canción,
Y tallarme en tu voz.



 -Ooo, piękna. Jak ta się nazywa? - zapytałam.
 - Nie wiem. - powiedział chłopak w zamyśleniu patrząc na mnie, gdy śpiewał cały czas patrzył na mnie. Odłożył gitarę. - Patrzyłem na ciebie, melodia i tekst same ze mnie wyszły.
 Chłopak zbliżył się do mnie... Nasze usta co raz bardziej zaczęły się do siebie zbliżać...