- Chciałem cię pocałować.
- Zapomnij, chodzisz z Ludmiłą. Ją sobie całuj.
- Ale Violetta, nie chciałem żeby tak wyszło, nie o to mi chodziło. Ale chwila, czyli gdybym nie chodził z Ludimlą, pocałowałabyś mnie?
- Wcale nie. - próbowałam się wymówić, kłamałam.
- Kłamiesz.
- Spadaj.
- Violetta, zaczekaj. - złapał mnie za rękę. - Nie chciałem tego, przepraszam.
- Violetta?! Co ty tutaj robisz? - usłyszałam znajomy głos, odwróciłam się.
- Ramallo? - powiedziałam ze zdziwieniem.
- Twój tata nie byłby zachwycony gdyby widział cię z tym chłopakiem.
- Tak, tak, masz rację. On tylko pytał o godzinę. - próbowałam się wymówić spoglądając na srebrny zegarek na ręce Diego, mając nadzieję, że Ramallo tego nie zauważy.
- Ale on ma zegarek na ręce.
- Tak, ale zepsuł mi się i zapytałem ją.
- Dobrze rozumiem.
Odwróciłam się w stronę Diego i wyszeptałam mu "Dziękuję", on uśmiechnął się.
- A Ramallo co ty tu robisz?
- Idę na spotkanie w sprawie interesów ojca.
- Aha. dobrze. Tylko nie mów tacie o tym zajściu, bo mógłby sobie coś innego wyobrazić, zresztą sam wiesz.
- Tak wiem. To ja już pójdę.
- Do zobaczenia! - krzyknęłam w stronę oddalającej się postaci. Odwróciłam się twarzą do Diego. - Naprawdę ogromnie ci dziękuję, wyciągnąłeś mnie z kłopotów.
- To może dostanę buziaka w nagrodę.
- Diego, ale ty jesteś.
- Oj no żartowałem.
- Tak, jasne, spadaj ok? - powiedziałam odwracając się.
Ruszyłam sama w stronę domu, na szczęście Diego nie biegł za mną... Dziwne... Żałuję trochę, że nie doszło do pocałunku. Diego mi się podoba, jest pociągający, przystojny i coś mnie do niego strasznie przyciąga, ale chodzi z Ludmiłą. Ale to w Leonie się zakochałam. Muszę o nim zapomnieć! O nie! Co on tu robi? Nie, to nie może być Leon! Chłopak idący w moim kierunku co raz bardziej się zbliża. Nie Violetta, ogarnij się, to nie jest Leon, to po prostu jakiś chłopak do niego podobny.
- O nie to Leon! - powiedziałam skacząc w krzaki rosnące obok chodnika. Kurcze, co ja robię. Mogłam odwrócić się i biec w przeciwnym kierunku czy coś, ale ja wolałam posiedzieć sobie w krzakach i kupach psów.
Czekałam tam dopóki chłopak nie przejdzie. Gdy wyszłam wyglądałam okropnie! A w dodatku śmierdziałam gównami czworonożnych zwierząt.
- Violetta?
- Aaaa!
- Oj, przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć. Masz liście i gałęzie we włosach, zazielenione ciuchy i ... - urwał, ledwo powstrzymując się od śmiechu. - Co ty robiłaś? - Tak, to Leon. Śmiał się z mojego wyglądu. Porażka.
- No wiesz ... wpadłam w krzaki. I tak wiem, śmierdzę kupami, w krzakach jest ich pełno . Fuj.
- Na serio? - ciągle się śmiał.
- Tak, na serio.
- To wiele wyjaśnia. Nic ci się nie stało?
- Nie nic, ja muszę już iść, jestem spóźniona.
- Okey, odprowadzić cię?
- Na serio chcesz iść z takim śmierdzącym straszydłem do domu? - powiedziałam z uśmiechem na ustach, mimo wszystko przy Leonie czułam się jakoś dobrze... - Lepiej pójdę sama.
- Ok, ok. No to do zobaczenia. Pa.
- Tak, pa.
I ruszyliśmy osobno w przeciwnym kierunku. Muszę o nim zapomnieć. Po za tym po tej wtopie na pewno nie mam u niego szans!
Gdy wróciłam do domu od razu poszłam się umyć i zmienić ciuchy.
Dzień zleciał mi szybko. Już prawie spałam, ale coś zaczęło stukać w okno od mojego pokoju. Dziwne mam pokój na I piętrze. Lepiej zobaczę co jest grane. Zeszłam niechętnie z łóżka i podeszłam do okna, ale nic nie zobaczyłam więc postanowiłam wrócić do łóżka. Jednak gdy się położyłam coś nadal waliło w moje okno. Może to jakieś dzieci się bawią. Pomyślałam i postanowiłam wyjść na pole. Nie boję się więc co mi szkodzi? Schodząc z łóżka popatrzyłam szybko na godzinę, była 1:30. O tej porze dzieci na polu. Dziwne. Wyszłam w piżamie na podwórko, ale nic nie widziałam. Przymknęłam drzwi i podeszłam kilka kroków do przodu. Na ulicach oświetlonego Buenos Aires co jakiś czas przejeżdżały auta, albo przeszła jakaś grupka nastolatków, ale nie widziałam nic podejrzanego. Może dzieci zobaczyły, że ktoś wychodzi i zwiały. Postanowiłam wrócić do łóżka. Odwróciłam się w stronę drzwi i w tym momencie ktoś objął mnie w pasie.
___________________________________________________________________
Mam nadzieję, że rozdział was zaciekawi i będziecie z niecierpliwością czekać co dalej stanie się z Violettą. ;) Jednak mi rozdział ten nie przypadł szczególnie do gustu, ale to wy oceńcie . ;) ;*



