Nazywam się Violetta Castillo, właśnie przyleciałam do Buenos Aires. Po panicznym locie (strasznie boję się latać samolotem) uspokoiłam się i siedząc przy stoliku w kawiarni obok lotniska, uświadomiłam sobie, że znowu muszę wszystko zacząć od nowa...
- Violetta! Violetta!
- Tak tato? - odruchowo zamknęłam pamiętnik, w którym zawsze wszystko opisuję.
- Podejdź tu. - wykonałam posłusznie polecenie - Ten chłopak, z którym rozmawiałaś, kto to jest?
- Tato, nie wiem.
- To dlaczego rozmawiasz z nieznajomym i dlaczego z chłopakiem?
- Tato, on mnie tylko zapytał o godzinę.
- Aha, aha, to dobrze... Chodźmy do samochodu w domu czeka już na nas Angie i Jade.
Mój tata - German jest bardzo opiekuńczy, ale i kochany. Angie to moja ciotka, najlepsza i najukochańsza ciocia na świecie! Jest siostrą mojej nieżyjącej mamy - Marii, a Jade... to dziewczyna mojego taty, interesuje ją tylko moda i wygląd, jesteśmy całkiem inne.
10 min. później znaleźliśmy się w naszym nowym domu.
Zadzwoniliśmy dzwonkiem, ponieważ jeszcze nie mieliśmy kluczy. Kiedyś mieszkaliśmy w tym domu, ale potem zaczęliśmy podróżować tu i tam...
- Dzień dobry moje słoneczko! - w drzwiach stanęła Olga, nasza gosposia.
- Oh, dzień dobry Olgita! - gorąco ją przytuliłam.
- Hej, ja też chcę się przywitać z najlepszą siostrzenicą na świecie!
- Och Angie! - momentalnie puściłam Olgę i pobiegłam przytulić się do cioci.
- Jak podróż? Cieszysz się, że znów tu zamieszkasz? - pytała.
- O tak! Nawet nie wiesz jak bardzo, a jeszcze bardziej cieszę się z tego. że zamieszkamy razem!
- Ja też!
Nagle zobaczyłam Jade. która dziwnie na nas spoglądała lecz gdy tylko zobaczyła mojego tatę, podbiegła do mnie i zaczęła mnie witać.
- Witaj Violu! Tak cieszę się, że przyleciałaś! Teraz będziemy mogły razem chodzić na zakupy, do fryzjera i do manikiurzystki! A modne ciuchy i wygląd bardzo by ci się przydały! Co to w ogóle za styl?!
- Jade, daj spokój! - upomniała ją Angie.
- Tak Jade, ja też się cieszę, że cię widzę. - powiedziałam ironicznie.
- No, ale Angie, ja mówię prawdę, po za tym tobie też przydałby się modne ciuchy... - nagle podbiegła do mojego taty, który dopiero ledwo uwolnił się z uścisków Olgi. Podbiegła do niego i przytuliła go. - Och jak się cieszę, że przyjechałeś!
- Ja też się cieszę Jade... Ramallo weź nasze walizki. - Ramallo to współpracownik mojego ojca.
- Oczywiście, już idę.
- Ramallo czekaj! - krzyknęłam i podbiegłam do niego, rzuciłam mu się na szyję - Jeszcze się z tobą nie przywitałam!
_________________________________________________________________________________
No to pierwszy rozdział już za mną :) wiem szału nie ma, ale kompletnie nie wiedziałam jak zacząć żeby to miało jakiś sens :) jesteście ciekawi kolejnych losów Violetty moimi oczami? Post z następnym rozdziałem może pojawić się już JUTRO! :)
i przepraszam za mało, bo jedno (xp) zdj i brak gifów

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz