KURSOR

Animated Rainbow Nyan Cat

piątek, 24 stycznia 2014

3. Chłopaki

  Co mam jej powiedzieć?! Prawdę? Że zakochałam się w Leonie po uczy i jestem trochę na nią zła, że on nie oprowadzi mnie po mieście?
 - Lara! Zwariowałaś? - krzyknęłam szybko.
 - Czyli nie podoba ci się?
 - Nie, w ogóle nie... - skłamałam, bo co miałam zrobić? Nie chciałam ranić Lary, nie zasługuje na to, ale nie zasługuje też na to, bym ją okłamywała...
 - Uff, to dobrze, bo przy tobie nie miałabym najmniejszych szans na umówienie się z nim. 
 - Hej dziewczyny, nie widziałyście może Leona? - zapytał wysoki chłopak o ciemnych włosach i śmiesznym spojrzeniu.
 - Tak, ścigały go żelki. - zaśmiała się Lara.
 - Dzięki! - chłopak zaczął iść. - Ale chwila, gdzie poszli?
 - Andres, Leon jest na torze. Po za tym jak mogły ścigać go żelki? - Lary nie dziwiło śmieszne zachowanie chłopaka...
 - Nie wiem. Lara, ale nie wiesz jak się goni?
 - Wiem. 
 - A mnie kiedyś goniły mrówki...
 - Dobra Andres, to jest Violetta, Violetta to jest Andres, przyjaciel Leona. - przerwała mu Lara.
 - Cześć. - powiedziałam z uśmiechem na ustach.
 - Cześć - odpowiedział. - A może ty widziałaś jak żelki goniły Leona?
 - Andres, przecież już ci mówiłam, Leon jest na torze! - powtórzyła Lara z dziwnym spokojem w głosie, jakby to było normalne.
 - Okey, ja już muszę iść, robi się późno. - powiedziałam.
 - Pa, zadzwoń do mnie, może jutro przedstawię ci naszą paczkę.
 - Dobra, pa.
 - Violetta czekaj! - krzyknęła Lara. - A  do jakiej szkoły będziesz chodzić? 
 - Mam guwernantkę i uczę się w domu... 
 - Aha, szkoda. - powiedziała dziewczyna ze zrezygnowaniem .
 - Mhm, to ja idę, papa. - powiedziałam kierując się w stronę wyjścia. 
 - Pa! - krzyknął Andres. 
  Polubiłam Larę. To naprawdę bardzo fajna dziewczyna. Szkoda tylko, że zakochałyśmy się w tym samym chłopaku. Będę musiała usunąć się na bok i unikać Leona. 
  Po 14 minutach byłam w domu.
 - Violetto gdzie byłaś? Jest już późno. Byłaś z jakimś chłopakiem? - pytał tata, gdy tylko zauważył mnie w drzwiach. 
 - Tato daj spokój. Jest godzina 18, to wcale nie tak późno...
 - Pewnie byłaś z jakimś chłopakiem, zaufałem ci i pozwoliłem ci wyjść, a ty umawiasz się na randki?!
 - Tato nie. Poznałam koleżankę, Larę. Poznałyśmy się lepiej i poplotkowałyśmy. Nic więcej. 
 - Ale Violetto pamiętaj, nie możesz jej od razu ufać.
 - Oj tato, przestań. - podeszłam go przytulić. - Tak bardzo cię kocham. 
 - Ja ciebie też córeczko. 
  Dzisiejszy dzień minął mi szybko. Opisałam go w pamiętniku... Oczywiście większość pisałam o Leonie, jaki jest cudowny, przystojny, zabawny, po prostu najlepszy... Już nie mogę się doczekać poznania nowych osób.

  Następny dzień, godzina 15.
 Ktoś dzwoni do drzwi. 
 - Ja otworzę! - krzyknęłam zbiegając po schodach. W drzwiach stała Lara. - Cześć już idę. 
 - Ok, cześć. 
 - Tato wychodzę! - krzyknęłam ściągając z wieszaka torebkę i zakładając ją na ramię. 
 - Gdzie i z kim.
 - Już ci mówiłam, że z Larą - szybko zamknęłam drzwi, by nie słyszeć kazania ojca. - To gdzie idziemy?
 - Do Resto Baru. Tam wszyscy na nas czekają oprócz Leona, za dwa dni ma zawody i ciągle trenuje, ale jego już znasz. 
 - Aha, ok. - trochę ulżyło mi, że go nie zobaczę, że nie będę udawać, że jest mi obojętny, nie chcę zranić Lary, chociaż z drugiej strony coś ukuło mnie w sercu, że go nie zobaczę.
  Doszłyśmy do baru. Lara przedstawiła mi wszystkich: Francescę, Camilę, Maxiego, Brodueya, Federico - brata Fran, Marco, DJ, drugi raz Andresa i właściciela baru  Lucę - brata Fran i Fede. To naprawdę bardzo fajna paczka, teraz będę należeć też do nie ja. 
  Fran, Fede i Luca pochodzą z Włoch, a Broduey z Brazylii. 
 - Oho, Ludmiła idzie. - powiedziała Cami.
 - Kryjcie się, bo tarantula nadchodzi. - zaśmiała się Francesca. Lara popatrzyła na Fran z lekką pogardą.
 - Co wy od niej chcecie, ona nie jest taka zła. 
 - Fede ona ma chłopaka. 
 - Ale Francesca, mi nie o to chodzi!
 - Kto to ta Ludmila? I czemu ją tak przezywacie? - zapytałam. 
 - To ta blondynka, gwiazda studia i całego świata. Uważa się za divę i wgl za najlepszą. - zaśmiał się Maxi. - Gdy jej zajdziesz za skórę, zrobi dosłownie wszystko by się pogrążyć. 
 - Ale jeśli nic jej nie zrobisz, ona tobie również nic. - wtrącił Broduey. 
 - Tylko będzie oślepiać cię swoim blaskiem. - zaśmiał się Marco . 
 - A ta dziewczyna i chłopak obok niej to kto? 
 - Naty, jej przyjaciółka, o ile można to tak nazwać, bardziej prawa ręka Ludmiły. - powiedziała Cami.
 - Biedna Naty, Ludmila ją strasznie wykorzystuje. - 
 - Maxi! - krzyknęła Cami i Fran jednocześnie. 
 - A ten chłopak? 
 - Diego, chłopak Ludmily. - powiedziała Fran. 
  Diego... przystojny, ale zajęty. ZNOWU! 
 - Ale Diego nie jest taki zły. - powiedział Marco. 
 - Cześć koledzy! - krzyknęła Ludmi. 
 - Taa, hej. 
 - Ludmiła poznaj Violettę, jest tu nowa. - przedstawiła mnie Lara.
 - Cześć Violu, może się zaprzyjaźnimy, tylko nigdy nie wzniesiesz się do mojego poziomu, ale nie martw się nikt nie ma takiego talentu jak ja. Za to możesz patrzeć jak błyszczę! 
 - Ludmila przestań... Ja jestem Diego. 
 - Cześć - powiedziałam chłopakowi, którego wzrok przyśpiesza mnie o bicie serca. Wyraźne mi się podoba. Co się ze mną dzieje...
 - A ja Naty. 
 - Oj Natalia, ty tu jesteś nie ważna. 
 - Ludmiła daj spokój Naty! - obronił ją Maxi. 
 - Miło was poznać. - wtrąciłam. 
 - Chodzisz do studia? - zapytał chłopak. 
 - Nie. A co to jest?
 - To ten budynek obok, tańczy się tam, śpiewa...
 - Chodzę tam ja, przyszła gwiazda. I mniej utalentowane ode mnie osoby... - przerwała mu blondynka. 
 - Ej słuchajcie, zaraz mamy zajęcia z Pablo, lepiej już chodźmy. - powiedział Maxi. 
 - To pa. - wykrzyknęli wychodząc. 
 - Pa - odpowiedziałam. 
 - Poradzisz sobie, dojdziesz do domu? - zapytała z troską Lara. 
 - Tak, idź już bo się spóźnisz. 
 - Okey to narka! 
 - Do zobaczenia. - powiedziałam w kierunku wychodzącej dziewczyny. 
 Zostałam ja, Diego, Marco i DJ. 
 - A wy nie idziecie? - zapytałam. 
 - Nie. 
 - Aha, to ja już pójdę. - powiedziałam. 
 - Violetto zaczekaj! - krzyknął Diego . 
 - Diego gdzie idziesz? Byliśmy umówieni. - krzyczał za nim Marco. 
 - Potem do ciebie zadzwonię. 
 - Słucham. - zapytałam gdy chłopak do mnie podszedł. 
 - Chodźmy, ruszył w stronę drzwi, a ja za nim. - odprowadzę cię do domu. 
 - Diego to nie jest dobry pomysł. 
 - Chodź. Zapisz się do studia, na pewno masz talent. Ja i Marco w tym roku się zapisujemy. Za tydzień są przesłuchania. 
 - A DJ? 
 - On też chodzi, ale jest też pomocnikiem Beto, po za tym nie wszystkie zajęcia mają wspólnie. 
 - Aha. 
 - To jak zapiszesz się? 
 - Może. 
 - Oj no weź, będziemy widywać się codziennie. - na te słowa zarumieniłam się. 
 - Diego o czym ty mówisz? - zapytałam z lekkim niepokojem. 
 - Podobasz mi się. 
 - Ale... a Ludmila? - próbowałam się temu sprzeciwić, ale ze szczęścia nie mogła, albo nie chciałam. 
 - Odkąd cię poznałem, Ludmiła jest nieważna. 
 - Zawsze jesteś taki szczery?
 - Ciii. 
  Chłopak zbliżył się jeszcze bardziej do mnie. Przymknął oczy i zbliżył wargi do moich ust. 




__________________________________________________________________
kolejny rozdział ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz